Kampania „Przemoc boli” edukuje w Słupsku
Jak rozpoznawać i przeciwdziałać przemocy

W ramach słupskiej kampanii „Przemoc boli”, przy współpracy z Głosem Pomorza w Słupsku, prowadzone są działania informacyjno-edukacyjne skierowane do mieszkańców. Zachęcamy do lektury wywiadów, w których na temat przemocy wypowiedzieli się psycholog i psychoterapeuta Aleksandra Jaworska-Kołatka oraz Jarosław Kaczmarek, psychiatra osób dorosłych, dzieci i młodzieży.

"Cyberprzemoc - niezwykle groźna i coraz bardziej powszechna" - rozmowa z psychologiem i psychoterapeutą Aleksandrą Jaworską-Kołatką.

- Czym jest cyberprzemoc?

- To coraz popularniejsza forma przemocy z wykorzystaniem mediów elektronicznych, przede wszystkim telefonów komórkowych i internetu. Obejmuje nękanie, wyzywanie, obrażanie, zastraszanie, grożenie, podszywanie się pod kogoś, a także robienie zdjęć, nagrywanie filmów i wykorzystywanie wizerunku innych osób bez ich zgody, a w przypadku dzieci bez zgody rodziców.

- Pani zajmuje się dziećmi, które doświadczyły takiej przemocy, i które ją stosowały. Czy to jakaś szczególna grupa?

- Ofiarami cyberprzemocy są często dzieci już doświadczające przemocy fizycznej i emocjonalnej ze strony rówieśników. Jednak tak naprawdę uwikłane w nią mogą być wszystkie, które mają dostęp do telefonu czy internetu. Podatne więc są wszystkie dzieci, bo wszystkie przecież dziś żyją w wirtualnym świecie.

- Młodzi sprawcy takiej przemocy często nie zdają sobie sprawy, że coś złego robią...

- Dokładanie, rozpowszechnianie treści w internecie jest łatwe. Do tego sprawcy nie widzą reakcji ofiary, nie są konfrontowani ze skutkami swojego działania, z emocjami osoby której dokuczają. Nie mają świadomości jaką krzywdę wyrządzają, a do tego myślą, że są anonimowi i nieuchwytni. W tym ostatnim przypadku się mylą, bo przecież ich znalezienie jest dziś możliwe i szybkie. Ogromnym zagrożeniem jest też fakt, że treści wrzucone do sieci tam pozostają, nie można ich łatwo usunąć, więc traci się nad nimi kontrolę.

- Czy dzieci można jakość uchronić przed cyberprzemocą?

-Tak jak mówiłam, każde dziecko w sprzyjających okolicznościach może stać się jej ofiarą. Dzieci należy przede wszystkim edukować - uczyć bezpiecznie korzystać z mediów elektronicznych - nie ujawniać haseł, wylogowywać się z kont, profili społecznościowych po skończonej aktywności. Umieszczając treści, zdjęcia w sieci zastanowić się, czy chcemy, aby te treści czytali np. nauczyciele, rodzice, a podpisując czyjeś zdjęcia pomyśleć, czy chcielibyśmy sami taki opis przeczytać na swój temat. Bardzo ważna jest więź między dzieckiem a opiekunem, by ono nie wstydziło się, nie bało powiedzieć, że dzieje się coś złego. I by rodzic potrafił w porę dostrzec niepokojące objawy. Może to być wycofanie, smutek, niechęć chodzenia do szkoły. Reagować trzeba natychmiast.

- A czy kontrolować co dziecko robi w internecie, a może zabraniać dostępu do niego?

- To drugie rozwiązanie, nie jest najlepszym wyjściem, Korzystanie z internetu i telefonu komórkowego jest dziś powszechne i już nawet nie zależy od statusu społecznego. Zakazy niewiele dadzą. Natomiast trzeba z dzieckiem rozmawiać o tym, co robi w komputerze. Nie chcę mówić o totalnej kontroli, ale trzeba się interesować z kim koresponduje, w jakie gry grywa, na jakie strony wchodzi. Zaglądanie na jego profil na facebooku nie będzie śledzeniem, bycie w gronie "znajomych" umożliwi wgląd w treści jawne dla wielu osób, więc warto to robić, by mieć wiedzę o swoim dziecku. I oczywiście niezwykle ważne jest proponowanie mu alternatywnych form aktywności - wspólnego spędzania czasu w realnym świecie. To może uchronić przed nieprzyjemnymi zdarzeniami w tym wirtualnym.

- A gdy zorientujemy się, że sprawcą cybeprzemocy jest osoba dorosła?

- Za każdym razem, gdy coś złego dzieje się dziecku ze strony użytkowników internetu warto zabezpieczać ślady, robić screeny, gromadzić dowody. W przypadku spraw między rówieśnikami - informować szkołę. Zaś gdy sprawcą jest dorosły, albo i równolatek ale pojawiają się groźby dotyczące życia i zdrowia - bezwzględnie szybko zawiadomić policję.

"Przemoc wobec dzieci zawsze zostawia ślad" - rozmowa z Jarosławem Kaczmarkiem, psychiatrą osób dorosłych, dzieci i młodzieży.

- Przemoc wobec dzieci to nie tylko kary cielesne, bicie które zostawia siniaki. Jak, gdy nie ma tak oczywistych obrażeń, rozpoznać że dziecko jest maltretowane?

- Najpowszechniejszą formą przemocy wobec dziecka jest zaniedbywanie go, zarówno to emocjonalne jak i wyrażane brakiem odpowiedniej opieki, np. zaniedbywanie podstawowych potrzeb dnia codziennego tj. ubranie czy żywienie. Te ostanie sygnały mówią, że w domu może dziać się coś złego. Natomiast wszystkie formy zaniedbania dziecko odreagowuje poprzez złe zachowanie. To typowe dla dzieci, które doświadczają sytuacji których nie rozumieją, w których czują się źle, którym towarzyszy silna obawa czy też lęk.

- Co jest konsekwencją takich sytuacji?

- Dziecko ma trudności w adaptacji do grupy rówieśniczej, często występują zaburzenia w jego rozwoju. Kiedy dziecko nie ma poczucia bezpieczeństwa w domu, to sytuacja ta warunkuje jego funkcjonowanie na każdym kolejnym etapie życia. Dochodzi do braku wygaszenia pierwotnego lęku – jakim podszyta jest relacja matka -dziecko we wczesnym dzieciństwie i dalsze jego utrwalanie na kolejnych etapach rozwojowych. Lęk jako objaw wiodący często przybiera różne maski i jest składową rozlicznych zaburzeń u dzieci i młodzieży tj. zaburzeń odżywiania, zaburzeń nerwicowych, depresyjnych zaburzeń zachowania.

 - Jakie to może mieć skutki dla jego dalszego życia?

- Zaniedbywanie potrzeb dziecka, brak u niego poczucia bezpieczeństwa to inkubator schorzeń w dorosłym życiu. Jeśli w porę się nie zareaguje, każda nowa sytuacja będzie dla takiego człowieka przepełniona lękiem. Takie osoby bywają nadwrażliwe, mało asertywne, wycofują się z życia społecznego, często reagują w sposób neurotyczny .

 - I nie potrafią budować zdrowych relacji?

- Powielają wzorce ze swoich domów. Jeśli rodzic w domu nadużywał alkoholu, jego dziecko gdy dorasta może mieć syndrom DDA, czyli dorosłego dziecka alkoholika. Bywa, że podświadomie szuka osoby podobnej do rodzica. Lgnie do niej nie dlatego, że ta pije, ale dlatego że pamięta rodzica z czasów, gdy trzeźwiał i wtedy był dobry, opiekuńczy, wynagradzał krzywdy.

- A gdy do przemocy dochodzi w szkole? - Wtedy szkoła powinna reagować, działać konsekwentnie, ale pamiętajmy, że z różnych względów to się nie udaje. Dlatego tak ważne jest właśnie budowanie poczucia bezpieczeństwa w domu, by dziecko rodzicom mówiło o swoich lękach, by opiekunowie zauważyli zmiany w jego zachowaniu. I aby rozumiejący rodzic zareagował nim przemoc zacznie narastać.

 - Dzisiaj, gdy nad dziećmi spędzającymi czas przed komputerami i tabletami wisi widmo cyberprzemocy, rodzice mają utrudnione zadanie.

- Łatwiej było kontrolować dziecko, gdy to bawiło się na trzepaku pod domem i mama słyszała jak kłóciło się kolegami. Dziś to trudniejsze, gdy dziecko czatuje w komputerze i swobodniej od rodzica porusza się w wirtualnym świecie. Dlatego tak ważne jest budowanie więzi, poczucia akceptacji i zaufania, stosowanie zasad, by w porę wyłapać krytyczne momenty, aby nie miały tragicznych konsekwencji.

- Czy odpowiednia pomoc dziecku doświadczającemu przemocy, może sprawić, że przykre doświadczenia nie wpłyną na jego dorosłe życie?

 - To jest jak z kamieniem w bucie. Uwiera gdy idziemy, a po jego wyrzuceniu idzie się łatwiej, choć rana zawsze pozostaje. Każdy następny kamień w bucie boli szybciej i mocniej niż pierwszy, gdyż wracają wspomnienia z przeszłości. Terapeuta jest jak szewc który wyrzuca kamienie i zabezpiecza buty by nie wpadały kolejne, a życie którym kroczymy to kamienista droga. Warto wiec uzbroić się w dobre buty i dbać o ich pielęgnację, stąd pomoc terapeutyczna zawsze jest potrzebna.

Rozmawiała Monika Zacharzewska, redaktor Głosu Pomorza w Słupsku.

Materiał nadesłała Jolanta Szachnowska, Pełnomocnik Prezydenta Miasta Słupska ds. Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych  

Partnerzy 2001 – 2014: